Choć współczesna światowa scena burleski obfituje w wiele różnych gatunków, w Polsce najczęstszymi są trzy gatunki (cztery, jeśli liczymy boyleskę, czyli performance panów jako gatunek) – burleska klasyczna, neoburleska i nerdleska. Co je charakteryzuje? O tym poniżej.
Klasyka, czyli szyk i elegancja
Choć korzenie burleski sięgają XVIII wieku, to jej najlepsze czasy przypadają na pierwszą połowę XX wieku. Oczywiście, nie w Polsce, a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Stąd też klasyczna burleska czerpie swoją estetyką garściami z tamtej epoki i ówczesnej mody mamy zatem:
- długie suknie lub krótkie sukienki z frędzlami w stylu flapper girl z lat 20.,
- boa z piór,
- duże wachlarze z piór,
- długie rękawiczki wieczorowe,
- gorsety modelujące sylwetkę,
- pończochy na pasach z min. 6 zapięciami, tzw. żabkami.
Wszystko pokryte ogromną ilością kryształków, cekinów i brokatu, do tego włosy ułożone w fale, makijaż w klimacie Old Hollywood (czyli lata 30. w USA) lub pin-up (czerwone usta, kreska na powiece), muzyka w stylu retro i voila – przed Wami pełna klasy, elegancji i kobiecego magnetyzmu performerka klasycznej burleski.
Neoburleska, czyli wyłamanie ze schematu
Ciężko powiedzieć o neoburlesce inaczej, niż “wszystko co wyłamuje się z klasyki”, chociaż to także nie jest reguła. Neoburleska może czerpać inspiracje z popkultury, legend i mitów, życia codziennego, a nawet zjawisk społecznych czy nastrojów, stając się jednocześnie głosem artysty/artystki w dyskusji na jakiś temat. Dobrym przykładem są numery ciałopozytywne, w których performerki pokazują akceptację i miłość do samych siebie, wpisując jednocześnie burleskę w szeroko pojęty ruch body positive.
Nie brakuje także numerów dotyczących społeczności LGBT, queer czy praw kobiet, a nawet weganizmu i okrucieństwa wobec zwierząt.
Nerdleska, czyli motywy znane i nieznane
Najkrócej mówiąc, nerdleska to pokazy zainspirowane komiksami, grami, filmami, serialami, książkami i wszystkim tym, co skupia nerdów. Nie zawsze oznacza to jednak robienie cosplay’u danej postaci i opowiadania jej dokładnej historii. Czasem jest to jedynie luźne nawiązanie do danego motywu i/lub wykorzystanie filmowej ścieżki dźwiękowej. Sama mam w swoim repertuarze 4 numery, które można podpiąć pod nerdleskę, ponieważ nawiązują do popularnych filmów – “Harry’ego Pottera”, “Chicago”, “Krainy Lodu 2” i “Od zmierzchu do świtu”.
Cienka granica
Choć każdy gatunek burleski można w jakiś sposób scharakteryzować, granice pomiędzy nimi są bardzo płynne. Zazwyczaj bawimy się konwencjami, mieszamy ze sobą wątki i motywy, tworząc numery, które mogą trafić w gusta zarówno widowni zakochanej w klasyce, jak i w neoburlesce. Podobnie rzecz się ma z elementami kostiumów – gorset można ozdobić światełkami LED, zamiast wachlarzy z piór, użyć jedwabnych (tzw. fan veils), a do kostiumu, wydawałoby się, na wskroś klasycznego, użyć muzyki rockowej.
Piękno burleski i tworzenia numerów polega właśnie na tym, że wszystko można, lecz nic nie trzeba. Ta artystyczna dowolność sprawia, że polska burleska i wszystkie performerki nieustannie się rozwijają, a nasza sztuka ma szanse dotrzeć do coraz większej liczby widzów i zdobywać ich serca.
I tego rozwoju życzę samej sobie, jak i wszystkim kolegom i koleżankom po fachu.